Fuksjowy dylemat!

Otóż okazuje się, że nie zawsze największym dylematem kobiety jest „nie mam co na siebie włożyć”. Czasem jest to równie banalne, co tragiczne „nie mam się jak/czym pomalować”.

Ostatnio doświadczyłam tego bardzo boleśnie. Chociaż… jeśli mam być szczera, dziwnym trafem doświadczam tego niemal cały czas. Co jednak zaprzątało moją głowę tym razem? Wybieram się na wesele i jako że w moje ręce trafiła całkiem ładna fuksjowa (kolor sezonu!) sukienka, natychmiast pojawił się makijażowy dylemat. Jak się pomalować, żeby ten kolor nie wydał się tandetny lub ciężki?  Makeup no makeup odrzuciłam natychmiast, w końcu ten trend nie jest zarezerwowany na taką uroczystość! Różowa szminka w jakimkolwiek odcieniu wydawała się zbyt oczywista i przesłodzona. Na czerwień nie miałam ochoty.

W wyniku wytężonych poszukiwań w moje ręce (a raczej na moje usta!) wpadł fiolet, ale… po prostu nie pasował. Choć szminka Rimmel z nowej serii The Only One w kolorze 800 Undel My Spell jest niezwykła, nie była brakującym elementem w tym outficie. Znalazłam za to dla fioletu miejsce na dolnej powiece. Górną postanowiłam przydymić ciepłym, ciemnym brązem. Do tego delikatne konturowanie, subtelny róż i widoczne rozświetlenie! Usta jednak nadal pozostawały problemem. Chciałam, żeby miały głęboki, wyraźny i ciemny kolor. Żadnych mdłych, romantycznych różowych tonów. Nie tym razem… No, chyba że na poprawiny.
Na słynnej promocji w Rossmanie kupiłam dwa wspaniałe, ciemne kolory matowych płynnych szminek Eveline, ale nigdy wcześniej nie miałam żadnego produktu z tej serii i nie chciałam ryzykować eksperymentów z nieznaną formułą, kiedy muszę wyglądać dobrze.

Po długich rozmyślaniach i wielu nieprzespanych nocach przyszło wybawienie. Brąz! Brąz różniący się odcieniem od tego na powiekach, bardziej neutralny, ciemniejszy. Okazało się jednak, że drogerie stacjonarne nie mają w ofercie koloru, o który mi chodziło. Skusiłam się jednak na nowy odcień jednego z moich pomadkowych ulubieńców, Maybelline Colorsensational Matte –  986 Melted Chocolate. Czy jest za ciepły do tego makijażu? Zobaczymy. Kiedy w końcu poskładam to w składną całość, na pewno pochwalę się wynikami.

Oto moja przejmująca rozterka ostatnich dni.
A czy Wy macie jakiś uwielbiany, ale problematyczny kolor?

Pozdrawiam, Magdalen!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *