Wiosenna cera nieco inaczej

Wiosna. Piękna pogoda jak nic innego motywuje, żeby o siebie zadbać. Zachęca do zmian i odkrywa przed nami nieznane inspiracje. Niczym zaskakująca innowacja, w promieniach wiosennego słońca objawiły mi się podkłady.

To nie tak, że do tej pory te elementy makijażu były przeze mnie pomijane. Zawsze używałam jakiegoś fluidu. Właśnie: jakiegoś. Wśród używanych przeze mnie produktów były te z Borjois czy Max Factor i nie da się zaprzeczyć, że wiele z nich to produkty wysokiej jakości. Ja jednak używałam ich zupełnie nieświadomie. Mimo, że nigdy nie miałam problemów z cerą, intuicyjnie pragnęłam wyrównać jej koloryt, jednak ten krok był dla mnie nudny niczym nakładanie kremu. Wolałam malować oczy i usta lub eksperymentować z konturowaniem.
Troszkę polubiłam się też z podkładem Maybelline Dream Velvet i jego lekką musową konsystencją, ale skończył mi się, zanim zdążyłam docenić jego rolę.

Aż do teraz. Zupełnie nie wiem, dlaczego, nagle zapragnęłam czarować cerą rodem z photoshop’a, z subtelnie zmatowioną twarzą i harmonijnymi rysami. Otóż potrzeba ta jest tak silna, że obecnie nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tych przymiotów. Wiem, że wiosną królują podkłady rozświetlające i te o słabym kryciu, ja jednak nic nie poradzę na to, że właśnie teraz marzę o macie!
W końcu zaczęłam zwracać większą uwagę na efekty, jakie dają podkłady na mojej cerze. Po wymęczonym przeze mnie Healthy Mix przyszedł w końcu czas na Bourjois 123. Trwałość jest zdecydowanie lepsza! No i ten nienachalny, lekki i naturalny mat! Właśnie tego potrzebowałam. Obawiałam się też, że kolor 52 będzie dla mnie zbyt ciemny. W przypadku Healthy Mix zwykle używałam 51, jednak Vanille 123 najzupełniej mi odpowiada, choć jestem bardzo blada.
Mojej cerze służą też dwa inne produkty: jeden z nich to Rimmel Lasting Finish z „comfort serum” – kryjący podkład o kolorze 010 Light Porcelain, który kocham. Sięgam po niego często, kiedy mam ochotę na jaśniejszy, idealnie dopasowany do mojej twarzy odcień. Photoshop i tutaj jest pierwszorzędny.
Drugim lubianym przeze mnie podkładem jest słynny Catrice HD Liquid Coverrange, ale on jeszcze pojawi się na blogu, bo nie zapoznałam się z nim na tyle, by móc powiedzieć coś więcej.

Znacie któryś z tych podkładów? A może wiosna też zainspirowała Was do własnych zmian makijażowych?

Pozdrawiam, Magdalen!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *